W samochodzie
panowała bardzo napięta atmosfera. Itachi po lewej, Sasuke po prawej, a ja ? Ja
zajmowałam ‘’zaszczytne” miejsce pomiędzy nimi. Ech, i co ja teraz biedna pocznę
? Przecież ja tu zginę, jak sama nie popełnię samobójstwa uderzając do skutku głową
o podłokietnik, to wykończą mnie bracia Uchiha, przynajmniej jeden ;młodszy; który
w tym momencie posyłał mi złowrogie spojrzenie, lub umrę z braku powietrza,
które coraz bardziej gęstniało i nie dało się oddychać. No, przynajmniej ja nie
potrafiła. Itachi siedział spokojnie, nie zwracając uwagi na to co działo się obok
niego, i oglądał mijaną okolicę. Sasuke natomiast przerzucał rozzłoszczone
spojrzenia to ze mnie to na swojego brata, po czym spoglądał za okno , tym
samym dając nam chwilę wytchnienia i powracał wzrokiem na nas. I tak w kółko. Do
tego dołączył jeszcze dziwnie uśmiechający się Pein i śmiejący Sasori. Ten drugi
co chwilę obracał się w naszą stronę i posyłał mi szeroki uśmiech, i chyba,
współczujące spojrzenie. Chociaż nie jestem pewna. Ale, zostawmy to. Wróćmy do
atmosfery w samochodzie, do braci Uchiha, i co ważniejsze zestresowanej mnie!
sobota, 25 stycznia 2014
niedziela, 15 grudnia 2013
Rodział 4
Dziwna i nerwowo cisza, która nastała po pojawieniu się Sasuke, została przerwana przez śmiech jego brata. Przed tym jednak, brunet wpatrywał się podejrzliwie w naszą dwójkę, przy czym piorunował mnie złowrogim spojrzeniem.
sobota, 7 grudnia 2013
Rozdział 3
Dwie koleje lekcje przeleciały mi bardzo szybko, a to z racji tego, że były to typowe lekcje, na których panowała samowolka. Nauczyciel co chwilę wchodził do klasy, a za sekundę już go nie było.
- Macie robić zadania, które wypisałem wam na tablicy. Ja zaraz wracam, wychodzę tylko do gabinetu obok. - swoje kroki skierował do drzwi. - Aa. Osoba, która zrobi dobrze każde zadanie zostanie sowicie wynagrodzona. - Po tych słowach zniknął. I już pewnie nie pojawi się do końca lekcji.
- Macie robić zadania, które wypisałem wam na tablicy. Ja zaraz wracam, wychodzę tylko do gabinetu obok. - swoje kroki skierował do drzwi. - Aa. Osoba, która zrobi dobrze każde zadanie zostanie sowicie wynagrodzona. - Po tych słowach zniknął. I już pewnie nie pojawi się do końca lekcji.
Rozdział 2
Od domu Uchih'ów był niemały kawałek drogi do placówki, w której się uczyłam. Biorąc pod uwagę godzinę, o której wyszłam z braćmi z domu, na sto procent będę spóźniona. W myślach przeklęłam własną głupotę. Mogłam się nie unosić dumą i honorem, tylko po prostu zignorować idiotyczne zaczepki Sasori'ego ; przynajmniej nie musiałabym iść taki kawał drogi na piechotę.
Głupi Sasori. Głupia ja.
Głupi Sasori. Głupia ja.
niedziela, 2 czerwca 2013
Rozdział 1
Siedząc tak przy stole w salonie
razem z moimi rodzicami, braćmi oraz ich znajomym, zastanawiałam się co mam
robić i jak się zachować.
Brunet – takim mianem go
określiłam, gdyż nie podał mi swojego imienia. Nie mam pojęcia dlaczego. Czy to
z tego powodu, że doszedł do wniosku, iż takim osobom jak ja nie warto się
przedstawiać? Lub może zwyczajnie o tym zapominał przez zaistniałą sytuację ?
Ech… Nienawidzę tego fartuszka.
niedziela, 5 maja 2013
Prolog
- Obiad na stole ! – Kolejne
popołudnie z kategorii tych nudnych i monotonnych. Dzisiaj, jak to bywa w
naszym rodzinnym zwyczaju, przygotowałam obiad. Nie było to jakieś wymyśle
danie. Po prostu ugotował spaghetti. Miałam nadzieję, że reszta domowników będzie
zadowolona. Do salonu weszły dwie osoby; tak jak myślałam byli to moi rodzice.
Nie mogłam się przecież łudzić, że mogli to być moi bracia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)